• medialnie

    „Nie zna języków, źle. Zna jeszcze gorzej . I slusznie, wszak Polacy nie gesi…. Gruba, źle ubrana, źle . Odwrotnie, jeszcze gorzej. Jest przy takim mezu, hanba. Powinna się rozwieść i udzielac wywiadow, które nicowano by, hejtowano, memowano na zilion sposobow. Zaszczuc babe, bo wybrała 20 lat temu człowieka, który wam nie pasuje . PO ludzku jej wspolczuje”.„Telewizja, dla której relacje na żywo są zagrożeniem, to ogromna zmiana. „Wiadomości” TVP 1, program, który imituje dziennik, a naprawdę jest „Komentownikiem”, bo nie podaje informacji, a tylko same komentarze, od toreb papierowych dawna nie ma tzw. lajfów, czyli reporterskich wejść na żywo. Nie było ich w sobotę, nie było w niedzielę. Było dziś, w poniedziałek! Na żywo po meczu Polska – Litwa kilka słów o tym towarzyskim spotkaniu, w którym był remis 0:0.

    Nie pamiętam, kiedy były wcześniej, teraz lajfy w „Komentowniku” to rarytas. A jeszcze nie tak dawno, kiedy Jacek Kurski nie był prezesem TVP, średnio w jednym wydaniu był co najmniej jeden lajf. A czasami, jak się dużo działo, nawet kilka torba papierowa.

    Poza tym w poniedziałkowym programie standard, m.in. atak na Trybunał Konstytucyjny, na jego prezesa prof. Rzeplińskiego, katastrofa smoleńska. A strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka dopiero jako szósta wiadomość dnia. I ani minuty na żywo. Wygląda na to, że na żywo można tylko o sporcie.

    Dziś telewizja publiczna obawia się, że władzy się dostanie. Między władzą a telewizją istnieje unia personalna – i rządem, i telewizją rządową kieruje prezes PiS Jarosław Kaczyński. A prezes żartów z władzy nie toleruje, bo to przemysł pogardy. A prezes TVP Jacek Kurski musi tolerować wszystkie widzimisię prezesa. Cierpią na tym „Wiadomości”. Program stał się zbiorem komentarzy udających informacje i głosem komentatorów udających obiektywizm. A wszystko z puszki. Bo ryzyko, że na żywo przedostanie się informacja wcześniej niezatwierdzona przez władze, jest gigantyczne, czyli nie wolno go podejmować. Choć oglądalność „Komentownika” tąpnęła po przejęciu TVP przez rząd, to jednak ogląda go codziennie około 2,5 mln Polaków.

    I co by było, gdyby tak ktoś w „Komentowniku” zaczął na żywo mówić prawdę? Że na przykład władza wykonawcza łamie konstytucję, bo uzurpuje sobie prawa władzy sądowniczej? Że 4 czerwca to było radosne święto wolności? Że Kaczyński robi z Dudą i Szydło to, co chce? I że zakończy te „eksperymenty”, kiedy mu się przestaną opłacać? Gdyby tak na żywo poseł, minister, prawnik, komentator powiedział, jak jest? A może reporterzy? Dlaczego nie mają wejść na żywo? Bo wtedy nie podlegaliby żadnej kontroli.

    Wprawdzie prezes Kaczyński ocenił możliwości percepcyjno-intelektualne widzów TVP nie najwyżej („Za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe”), ale akurat na żart z władzy mogliby się załapać. Więc żarty są zabronione w telewizji publicznej, która – wedle słów prezesa PiS – jest „osłoną medialną” władzy i „kanałem dotarcia do Polaków z własnym przekazem”.

    Kurski już parę razy zaryzykował. I przegrał. W lutym na żywo, podczas ceremonii wręczania Telekamer duet Ewa Błachnio i Robert Górski wiele razy żartowali z PiS, i to bardzo zgryźliwie. Jeszcze gorzej (dla Kurskiego i władzy) było w marcu, podczas gali wręczania Polskich Nagród Filmowych. Maciej Stuhr żartował na żywo, że przyszedł nagrodzić aktorkę „drugiego sortu, tzn. drugiego planu”. Potem, że armia artystów drugiego planu to nie jest jakaś armia „artystów wyklętych… przeklętych”. Albo: „Miało być poważnie, a państwo mają tu polew…”. Więc w maju na wszelki wypadek TVP zdjęła z anteny Płocką Noc Kabaretową.

    Ale artyści pomysłowi są. W ostatni piątek Kuba Sienkiewicz, lider zespołu Elektryczne Gitary, nie zdradził się podczas prób w opolskim amfiteatrze, że zaśpiewa nieco inną wersję „Kilera” – Nie mogłem się oprzeć. Mam nadzieję, że aluzja była czytelna dla publiczności – mówił potem „Wyborczej” Sienkiewicz. Było i o „Polsce w ruinie”, o „dobrej zmianie”, „gorszym sorcie”, „powstawaniu z kolan”.

    Kurski aluzję najwyraźniej pojął i dlatego, zanim w niedzielę w nocy wyszedł na scenę w Opolu, organizatorzy dostali polecenie, by wyłączyć mikrofony efektowe, które zbierają to, co się dzieje na widowni. A widownia prezesa Kurskiego po prostu wygwizdała . Opolski festiwal dowiódł więc ostatecznie, że telewizja na żywo to śmiertelne ryzyko.

    A TVP idzie w zaparte. W poniedziałek po południu opublikowała komunikat, że „OPOLE 2016 podbiło serca widzów. Blisko 14 milionów osób obejrzało festiwal w dniach 3-5 czerwca. Widzowie docenili wysoki poziom artystyczny festiwalu”.

    Nie podano, ilu widzów ze wzruszeniem obejrzało wygwizdanego Kurskiego. Bo na YouTubie już prawie 200 tys.

    Rozmowa z Jarosławem Kuźniarem m.in. o jego odejściu z TVN i o tym, dlaczego media boją się PiS.

    „Grzegorz Rzeczkowski: – Miałeś być „bohaterem porannej zmiany” i „fajnie się zestarzeć w telewizji”. Dokładnie dwa lata temu tak mówił o tobie Edward Miszczak, szef programowy TVN. Ale z „Poranka TVN24” przesunięto cię do programu śniadaniowego, a teraz w ogóle odchodzisz z TVN. Co się takiego nagle stało?

    Jarosław Kuźniar: – I jestem bohaterem dobrej porannej zmiany. Cóż, w TVN24 opisywałem świat, który się dzieje – polityczny i społeczny. Zaś w „Dzień dobry TVN”, do którego dołączyłem we wrześniu ubiegłego roku, musiałem opisywać świat, który kręci mnie mniej. Więc kiedy nadarzyła się okazja, żeby wrócić do tego, co robiłem – choć już w medium internetowym – uznałem, że nastał idealny moment na dobrą zmianę w moim życiu.Po pierwsze, komórki to dziś taniocha. Podejrzewam, że są kraje, gdzie komórka jest tańsza od butelki wody. Komórki się kradnie, komórki się rozdaje za darmo, komórki sprzedaje się w cenie złomu. Nie rozumiem tego tonu zdziwienia, że komórek nawet w biednych krajach jest dużo. Poza tym nawet w biednych krajach już nie ta bieda co kiedyś pomijając zupełnie drastyczne przypadki.

    A co do ideologii to możesz spokojnie założyć, że każda jest do dupy. W przeciwieństwie do idei, które są potrzebne i często bardzo pożyteczne. Ideologie to zwykle wypaczanie idei i ich mniej lub bardziej szkodliwa karykatura. Np. ogórki mogą być dobre, ale ogórkizm to już idiotyzm.

    Kilka miesięcy temu TVN postawił mnie przed wyborem „albo, albo”. Albo mój własny biznes [Jarosław Kuźniar prowadzi biuro turystyczne i portal podróżniczy goforworld.com – red.], albo telewizja. Nie udało mi się przekonać stacji, że dzisiaj raczej się docenia pracowników, którzy mają pasję i ją próbują rozwijać, niż się ich za to karci. „Dzień dobry TVN” miało być kołem ratunkowym: „Jak odejdziesz teraz, to zginiesz, więc zostań z nami i spróbuj to połączyć, ale pracując już w »DD TVN«””.


  • Commentaires

    Aucun commentaire pour le moment

    Suivre le flux RSS des commentaires


    Ajouter un commentaire

    Nom / Pseudo :

    E-mail (facultatif) :

    Site Web (facultatif) :

    Commentaire :